Szklanka do połowy pełna - w praktyce
Koleżanka pracuje w takim barze… opowiedziała mi jaki sposób sobie znalazła na obsługę tzw. trudnego klienta, który to nagle stał się łatwym klientem
Klientka: Strasznie spalone… nie ma pani mniej spalonego?
Koleżanka: Nie proszę pani, dziś wszystkie są tak dobrze wypieczone![]()
Coś typu “szklanka do połowy pusta”, a “do połowy pełna” tylko w praktyce
– jak widać optymizm pomaga - w pracy też.
PS: A to znalazłem przy okazji pisania: Paradoks szklanki wody

