Kogo męczy brzydota – niech se znajdzie robota

czerwiec 30, 2007 ,

Tak sobie słucham piosenek z tej strony i słysze taki właśnie tekst:

Kogo męczy brzydota – niech se znajdzie robota.

Doskonale ujęte… bo czymże jest brzydota? Czy dowiadujemy się o brzydocie tylko po to by się później z nią męczyć (ja nie znam innego powodu)?

Czy piękno i brzydota nie jest przypadkiem efektem naszych poprzednich subiektywnych doświadczeń? Czy małe dziecko może wiedzieć co jest brzydkie, a co jest ładne?

Skąd ma to niby wiedzieć, nie ma przecież pryzmatu doświadczeń? (pewnie dlatego lubi się bawić)

Dowiaduje się o brzydocie dopiero później od społeczeństwa dorastając.

Sami, czasam zdawałoby się na własne życzenie uczymy się co jest piekne, a co brzydkie…

Czy jest jakiś inny powód oprócz tego, by później móc się zachwycać pięknem i męczyć brzydotą?

A czy ten jeden powód ma jakiś sens?

A co by było gdyby tak odbierać teraźniejszość taką jaka jest, bez pryzmatu poprzednich doświadczeń – czy nie byłoy przypadkiem łatwiej?

Nie było by pękna ani brzydoty, byłaby rzeczywistość widziana pełnią siebie…

Na koniec mam najważniejsze pytanie:


Ile rzeczy tracisz z góry oceniając,
że coś jest ładne,
a coś jest brzydkie?








Podobne

Tagi

Podziel się

  1. magda

    niestety nie jest to prawda, czytałam, że już małe dzieci wolą ładniejszych dorosłych, umieją wybrać ładniejszą rzecz od brzydkiej, przebierz się za potwora i pokaż się dziecku to sam zobaczysz;P małe dzieci nawet Mikołaj potrafi przestraszyć, bo jest brzydki i stary, (zmienia się to gdy zaczynają mieć świadomości, że przynosi prezenty;)) dzieci nie trzeba uczyć co jest brzydkie, a co nie… skąd się to bierze? tego nie wiadomo

Zostaw komentarz